Ikoniczna postać w amerykańskiej i polskiej historii znajdzie się w filmie Kościuszko: Jeszcze Polska zatańczy.

Jean Lapierre, kamerdyner i adiutant generała Tadeusza Kościuszki, pojawi się dwa razy w filmie, który ukaże się w przyszłym miesiącu.

Ernestyna Skurjat-Kozek, reżyser filmu, podkreśliła, że Lapierre nie był pierwszą słynną czarną osobą uwiecznioną w polskich kronikach i pamiętnikach. Pierwszy był Władysław Jabłonowski, który w czasie Insurekcji Kościuszkowskiej wsławił się obroną Saskiej Kępy przed wojskami Suworowa.

Badania Ernestyny o obu mężczyznach, pierwotnie opublikowane w artykule w Pulsie Polonii, można znaleźć poniżej:

W filmie dokumentalnym „Kościuszko: Jeszcze Polska zatańczy” pojawia się sympatyczna, czarnoskóra postać imieniem Jean Lapierre. Nie był to w historii Polski pierwszy Afrykanin uwieczniony w kronikach, pamiętnikach, na obrazach. Ciekawą wzmiankę o afrykańskich mieszkańcach Warszawy zawdzięczamy królowi Janowi III Sobieskiemu. W liście do ukochanej Marysieńki, relacjonując bitwę pod Wiedniem, napisał ze smutkiem: „Mnie prawie wszyscy chłopcy poginęli. Owego Murzyna Józefa Holendra, w ręku mając go, Turcy ścięli.” Do końca XVII wieku Afrykańczyków spotyka się w Warszawie sporadycznie, jednak od początku następnego stulecia zaczynają się pojawiać coraz częściej.

Jednego z nich podglądał Canaletto na Zamku Królewskim, co uwiecznił na obrazie „Widok Warszawy z tarasu Zamku Królewskiego”. Był jeszcze „Murzyn Ambroży” z Mokotowa, który pojawił się w spisie wydatków Izabeli z Czartoryskich Lubomirskiej. W sporej liczbie Afrykańczycy przebywali też na dworze Augusta II, gdzie tworzyli kapelę dworską. U schyłku XVIII stulecia pojawiają się w nowej roli bojowników; tu warto wymienić mulata, zwanego Murzynkiem, był to generał Władysława Fr. Jabłonowski, który w czasie Insurekcji Kościuszkowskiej wsławił się obroną Saskiej Kępy przed wojskami Suworowa.

Jabłonowski urodził się w Gdańsku 25 października 1769 (zm. na Haiti 29 września 1802 r.) Był nieślubnym dzieckiem angielskiej arystokratki Marii Delaire i jej murzyńskiego lokaja. Małego Mulata przygarnął i usynowił mąż pani Marii, wielkoduszny pułkownik Konstanty Jabłonowski. Młody Władysław uczył się we Francji, razem z Napoleonem Bonaparte w jednej ławie szkolnej ukończył szkołę kadetów.Przybrany ojciec wychowywał go na Polaka. Władysław był gorącym patriotą. Na wieść o Powstaniu Kościuszkowskim dołączył do wojsk Naczelnika, jako podpułkownik walczył pod Szczekocinami i Maciejowicami; w czasie insurekcji warszawskiej odegrał ważną rolę dowodząc prawym skrzydłem obrony.

Po upadku powstania brał udział w siatce konspiracyjnej łączącej Polaków z trzech zaborów. Od 1799 r. jest generałem brygady w Legionach Dąbrowskiego. W 1802 roku, już jako francuski generał zostaje wysłany na Saint-Domingue w celu stłumienia antyfrancuskiego powstania (rewolucji haitańskiej). Nie zdążył powalczyć, bo 29 września zmarł na żółtą febrę. Został uwieczniony w „Panu Tadeuszu” Mickiewicza oraz w powieści Wacława Gąsiorowskiego pt „Czarny Generał”.

Kolejna ciemnoskóra postać to słynny kamerdyner Tadeusza Kościuszki. Zagadkowa to postać. Nie bardzo wiadomo skąd pochodził, z Ameryki, czy z Haiti. Nazywał się Jean Lapierre, ale mówiono do niego per Domingo. Historycy – sądząc po jego imieniu – spekulują, że pochodził z francuskiej kolonii Santo Domingo, czyli Haiti, gdzie zakończył swój żywot Czarny Generał. Wg innych źródeł, Lapierre poznał Kościuszkę w czasie wojny w USA, a przybył do Polski na wieść o wybuchu Powstania.

Kościuszko był bardzo przywiązany do Lapierre’a. Kiedy po klęsce pod Maciejowicami, ciężko ranny dostał się do ruskiej niewoli, poprosił o sprowadzenie Lapierra; ten wiernie towarzyszył mu na zesłaniu do twierdzy Pietropawłowskiej, a także później po wyjściu na wolność, w czasie tułaczki przez Finlandię do Szwecji. W Sztokholmie Lapierre oświadczył, że nie pojedzie z Naczelnikiem do Ameryki. Wolał wrócić do Polski. Z listem rekomendacyjnym od Kościuszki trafił na służbę u księcia Dominika Radziwiłła. Nazywano go książęcym kasjerem. Można się domyślać, że miał dość wysokie wykształcenie; mówi się, że był masonem (podobnie zresztą jak Kościuszko i Mostowski).

Nie utrwalono dokładnie jego dziejów, ale dzięki anegdotycznej sytuacji opisanej przez Kazimierza Wójcickiego mamy jakieś rozeznanie co do jego życia w Polsce. Oto jak pisał Wójcicki w „Pamiętnikach dziecka Warszawy i innych wspomnieniach warszawskich” Lapierre stał się mimowolnym bohaterem historii, która przytrafiła się pewnej parze szlacheckiej, kiedy to ich powóz utknął w błocie. Rzecz działa się w roku 1812 w majątku Sławacinek na Podlasiu, który Wójcicki Senior dzierżawił od Dominika Radziwiłła.

Wójcicki wspomina: Właśnie bawił u nas na folwarku Lapierre, Murzyn ze dworu księcia Dominika Radziwiłła, który miał należności w masie Radziwiłłowskiej. Zajmował on pierwszy pokój od wchodowej sieni. Był to człowiek oczytany i otarty w świecie, mówił kilku językami i nieźle po polsku; wysokiego wzrostu, składny i zręczny, umiał zjednywać sobie względy pięknych kobiet.

Było to pod jesień, gdy pijany szlachcic jechał ze swoją żoną, która się zdrzymała około północka, koń zaś zamiast na mostek wciągnął bryczkę w bród, w którym dalej iść nie mógł dla większej wody. Budzi się szlachcianka, budzi się i szlachcic; pani trzeźwi męża jak może, a sama z wielkim kłopotem wydostaje się na drogę. Zobaczywszy światełko w oknie dworskim, śpieszy z żądaniem pomocy. Właśnie Lapierre czytał jakąś powieść francuską, gdy usłyszał mocne kołatanie do drzwi wchodowych z ganku do sieni. Mając głowę związaną białą chustką, w krótkiej koszuli, zrywa się co prędzej z łóżka i drzwi otwiera, trzymając w ręku świecę. Szlachcianka, która była najpewniejsza, że ich diabeł zaprowadził w błoto, na widok Murzyna, którego oczy błyszczały jak u kota, padła zemdlona z okropnym okrzykiem „Wszelki duch Pana Boga chwali!”. Lapierre wylaniem karafki wody otrzeźwia ją, ale ta na widok schylonego Murzyna, pewna, że się znajduje w szponach diabła, mdleje napowrót. Lapierre przywołał ludzi, ale sam się musiał oddalić; z wielkim trudem otrzeźwiono biedną kobietę, pomoc wysłana wydobyła ich bryczkę z błota.”

Krótko przed 1830 r. jakiś Jan Lapierre pojawił się w Warszawie, gdzie dostał posadę sekretarza do korespondencji francuskiej w Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu. Zapewne to ten sam Lapierre, ale pewności nie mamy. Portret „Dominga” autorstwa Jana Józefa Sikorskiego znajduje się w zbiorach Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Jest to w zasadzie jedyna (dokładna) podobizna wiernego sługi Kościuszki. Dość niewyraźną postać Lapierre’a widac na obrazie Orłowskiego, w scenie uwolnienia Kościuszki przez cara Pawła I. Zadbaliśmy oczywiście o to, aby w naszym filmie pojawiły się współczesne wizerunki Lapierra. No więc są dwa. Ale obejrzeć je będzie można dopiero w dniu premiery filmu w Konsulacie RP, 28 października 2015 r.

(Opr. na podstawie „Dziejów afrykańskiej diaspory nad Wisłą” P. Średzińskiego i Mamadou Dioufa oraz źródeł internetowych)

Ernestyna Skurjat-Kozek